17 – Nowy sezon? Chyba tak

Nowy sezon , nowy odcinek. Postanowiłem odkurzyć mikrofon i jeszcze raz powrócić do nagrywania. Ten odcinek to takie ponowne powitanie. W odcinku również o tym jak szukam weny i jak gubię kilogramy

 

Play

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Diggnij StumbleUpon del.icio.us Google Yahoo! Reddit

Powiązane wpisy

Komentarzy: 10 do wpisu 17 – Nowy sezon? Chyba tak

  1. SkwaRRR napisał(a):

    Smakowity odcinek! Takie lubię najbardziej, czyli dużo człowieka w podcasterze.. Kilogramy w pewnym wieku stają się strasznie upierdliwe – wiem coś o tym 😉

    Dobrze Cię znowu słyszeć. Czekam na więcej!

  2. Andrzej Famielec napisał(a):

    Mnie się udało od listopada zrzucić 24 kg, także życzę wytrwałości.

    Czekam na kolejny odcinek.

  3. Arek napisał(a):

    24 kg? No to szacuneczek koledze 🙂 Po fotach twoich trochę widać ale żę 24? Recepta? ŻP i ruch? 🙂

    • Andrzej Famielec napisał(a):

      1. Regularne posiłki
      2. Rezygnacja z jedzenia pomiędzy 24 a 6 rano, chyba że nie zjem, lub tylko skubnę kolację.
      3. Brak pączków, czekolad (sklep 5 minut na rowerze w jedną stronę) – także wychodzi mi dosładzanie się 1x na tydzień.
      4. Zrezygnowałem z najadania się do syta – czyli np. jedno jajeczko na twardo ze śledzikiem i majonezem zamiast czterech.
      5. Jem wszystko!!! (co prawda większość to własne warzywa, jajka, mięso) – tylko unika wędlin kupionych a jem swojskie.
      6. Namiętne nocki 🙂
      7. Co najmniej półtorej godzinny dziennie aktywnego ganiania się z dzieciakami.

      Pierwsze 20 kg zruciłem w 3 miesiące.

  4. PEPE napisał(a):

    Fajnie, że znów nagrywasz. Chwyciło Cię to piwko słychać…
    Trzymaj formę. W zdrowym ciele zdrowy duch!

  5. Arek napisał(a):

    Chwyciło ,chwyciło – ale tylko na chwilę, jak przepedałowałem 10 km do domu to wyparowało. :). Słodycze też odstawiłem całkowicie , w wszelakiej formie – napoje gazowane również- teraz jem znacznie mniej nie tylko dlatego że założyłem jakiś rygor sobie ale głównie dlatego że mi się zwyczajnie nie chce. No i ruch , ruch codziennie 🙂 no i jest dobrze – energia wraca 🙂

  6. 5oclock napisał(a):

    No to gratulacje za przełamanie tej granicy lenistwa. Sam się też za to zabieram od ponad roku, ale jakoś zawsze coś mam do zrobienia, co czasem nie do końca jest prawdą. Nawet chcę zacząć biegać i wstawać rano… 🙂

    W końcu tytuł podkastu pasuje – no bo ruszasz się Bruno 😉
    Najważniejsze ze piwko było! Jego nazwa to pewnie „Old Speckled Hen”, jak piszą: ‚strong Ale’ co przy 5,2% jest mało strong, ale widać a raczej słychać iż działa 😀

    Zapowiedź kolejnych odcinków to moja słaba strona i jak poprzednio, tak i teraz naiwnie uwierzyłem – zatem do usłyszenia!

  7. Angel napisał(a):

    fajnie cie znowu slyszec 🙂 powodzenia w walce z tluszczykiem 😉 ….. zastanawiam sie, a na co te golebie tam polowaly? 🙂

  8. Crzszman napisał(a):

    O ja! Mój ulubiony podcast wraca! Nagrywaj Arek, nagrywaj!

  9. Mac Lion napisał(a):

    Cieszę się, że wróciłeś. „Ruszaj się Bruno” to najbardziej klimatyczny podcast jaki kiedykolwiek słuchałem.
    Ta muzyka i opowieści nie z domowego studia a z miejsc zewnątrz robi też pozytywne wrażenie. Czuje się wtedy, że jest się tam gdzie autor.